Zamknij X
Zamknij X


Przypomnij hasło
Dzisiaj jest Poniedziałek, 21 maja 2012 | ISSN 2084-0551 Logowanie Rejestracja polski polski english deutsch
Praca Katalog firm i laboratoriów Forum Aukcje Zapytania ofertowe
Szukaj
Zamknij X
Wyslij wiadomość

Imię i nazwisko: *
E-mail: *
Wiadomość: *
Przepisz kod * captcha

Zadzwoń do nas za darmo



Dane kontaktowe

Laboratoria.net
ul. Czerwone Maki 55 /25
Kraków 30-392
Tel./Fax:12 346 16 95

Jesteś tutaj: Strona główna > Felieton
Dziś patronuje nam
MIKROLAB

baner


W obiektywie TV Laboratoria
Uruchamianie wideo ...
Newsletter
Zawsze aktualne informacje

Sonda

Jak podoba Ci się portal TV Laboratoria?








Koniec kultury przemocy?
Koniec kultury przemocy?

Przekonuje o tym Steven Pinker, socjolog z Harvard University. Jego zdaniem żyjemy w wyjątkowo spokojnych czasach. A wynika to z tego, że w każdym stuleciem coraz mniej jest agresji i przemocy. W XX w. pod tym względem było lepiej aniżeli sto lat wcześniej, choć minione stulecie naznaczone jest piętnem I i II wojny światowej, które pochłonęły 40 mln ofiar, jak również masowego ludobójstwa. Wiara Pinkera w człowieka jest godna podziwu, ale mimo ucywilizowania trzeba pamiętać, że tak naprawdę nigdy nie przestaliśmy być homo sapiens. 

Pinker twierdzi, że po 1989 r. nastąpił nowy pokój, choć w tym okresie mamy nową falę zamachów terrorystycznych, a także wojny w Iraku oraz w Afganistanie. Amerykański uczony nie zniechęca się nawet masakrą, jakiej niedawno dokonał 32-letni Norweg Anders Bohring Breivik, który zabił 77 osób detonując ładunek wybuchowy w Oslo i zabijając z zimną krwią uczestników obozu młodzieżowego na wyspie Utoya.
Jeśli ktoś w to nie wierzy - tak jak ja - może sobie przypomnieć co było wcześniej. W Anglii - twierdzi Pinker - od XIV w. liczba zabójstw spadła od 30 do 100 razy. I podobnie było w innych krajach europejskich: we Włoszech, Niemczech Szwajcarii i Holandii. Bo wcześniej zabójstwa jeszcze zdarzały się znacznie częściej. W czasach prehistorycznych było 500 zgonów z tego powodu na 100 tys. ludności. Z kolei w czasach średniowiecza było ich już tylko 50-100 na 100 tys. mieszkańców.

Ciekawe, skąd tak szczegółowe wyliczenia (niewiele jest statystyk z tamtych czasów). W każdym razie w następnych epokach aż po czasy współczesne liczba zabójstw spadała. Nawet podczas I i II wojny światowej na 100 tys. ludności przypadały zaledwie 3 przypadki śmiertelne, wliczając w to zgony wywołane chorobami, głodem i epidemiami. Co się zatem zmieniło?

Pinker w książce "The Better Angels of Our Nature: Why Violence Has Declined" (Lepsza strona naszej natury. Dlaczego jest coraz mniej przemocy) twierdzi, że jest to zasługa rozwoju państwa, a wraz z nim prawa, wojska, policji, a także edukacji i nauki. Kultura oparta na zemście ustępuje miejsca powściągliwości i poszanowaniu godności.

To zadziwiające, bo jeszcze niedawno Pinker przekonywał, że o wszystkim decydują geny, a ludzka natura jest niezmienna. Gdy psycholodzy twierdzili, że sukces częściej osiągają osoby wykazujące silną motywację, amerykański uczony przekonywał, że motywacja i pracowitość też są dziedziczne.

Optymistyczne i bardzo pocieszające tezy Pinkera szybko zostały podchwycone. Zaczęto przekonywać, jak to człowiek coraz bardziej się cywilizuje. Przestaliśmy być przysłowiowymi dzikusami, którzy potrafili rozwiązywać problemy głównie przy użyciu przemocy. To bardzo budujące. Powinniśmy jednak pamiętać, że człowiek łatwo popada w skrajności. Ta samo osoba, która jeszcze przed chwila była aniołem, za chwilę przybiera skórę diabła. Bo taka jest natura człowieka - altruisty i barbarzyńcy.

Pisze o tym prof. David Livingstone Smith, psycholog ewolucyjny, w książce "Najbardziej niebezpieczne ze zwierząt", która niedawno ukazała się w Polsce. Jego zdaniem ludzie od zarania dziejów czerpią przyjemności z wojowania i nigdy nie przestaną. W masowej przemocy jest bowiem pewien urok, któremu ulega wiele osób. I wcale nie są to psychopaci, "ludzie bez serca", jak się powszechnie sądzi. Sprawców gwałtów i zabójstwa może być każdy z nas, każdy obywatel "nowego pokoju".

Z badań psychologów wynika, że najbardziej typową cechą sprawców najgorszych zbrodni jest normalność, a nie choroba psychiczna ani zakodowane w genach zło. Ludźmi "normalni" byli strażnicy z Auschwitz, o których więzień tego obozu, Primo Levi powiedział, że to było to "najzupełniej przeciętne ludzkie istoty - średnio inteligentni i przeciętnie źli () o twarzach nieróżniących się od innych".

Według prof. Smitha wojny to wynik interakcji dwóch przeciwstawnych dążności człowieka. Ludzie są zdolni do przemocy i okrucieństwa, czym wyróżniają się w przyrodzie, ale są też nadzwyczaj prospołeczni i żywią odrazę do przelewania ludzkiej krwi. I w tym względzie również jesteśmy wyjątkowym gatunkiem.

"Nasz stosunek do zabijania jest ambiwalentny - z jednej strony do zabijania innych ludzi żywimy naturalny wstręt, ale z drugiej może nam to sprawiać przyjemność. Obie te postawy są głęboko zakorzenione w naturze ludzkiej i nie sposób ich usunąć" - podsumowuje prof. Smith.

Autor: Zbigniew Wojtasiński
Źródło: http://www.naukawpolsce.pap.pl

Podziel się ze znajomymi
Drukuj PDF
wstecz

Partnerzy:
GoldenLine Projekt Internetowa Promocja Nauki Studia.net Uczelnie.net Analityka Nauka w Polsce CITTRU - Centrum Innowacji, Transferu Technologii i Rozwoju Uniwersytetu Akademia PAN Chemia i Biznes Farmacom Świat Chemii PPNANO dlastudenta.pl Towary niebezpieczne Forum Akademickie inzynierka.pl Biotechnologia    
Patronaty:
Projektor Jagielloński EuroLab Salmed EXPOCHEM 2012 Kancelaria Notarialna Notariusz Marta Warbińska BioForum Noc Biologów 29 Międzynarodowe Sympozjum Chromatograficzne I Międzynarodowa Konferencja Studentów Biofizyki pod patronatem Laboratoria.net 7Kongres Technologii Chemicznej Majówka Młodych Biomechaników 2012