Mamy kilku kandydatów na lek na chorobę rzadką
Mamy czterech kandydatów na lek dla pacjentów z ultrarzadką chorobą o polskich korzeniach, tzw. zespołem PUS3; jeden z nich będzie stosowany w praktyce – powiedział PAP polski genetyk i pionier terapii genowych prof. Leszek Lisowski. Naukowiec prowadzi badania nad terapią genową dla zespołu PUS3.
Jak podkreślił w rozmowie z PAP, gdyby udało się zabezpieczyć fundusze na finansowanie dalszych badań, lek może być gotowy do podania za ok. dwa lata.
Zespół wad spowodowany mutacją w genie PUS3 jest zaliczany do chorób ultarzadkich. Na świecie zdiagnozowano wyjątkowo mało osób z tym schorzeniem - założyciele PUS3 Foundation są w kontakcie z 12 pacjentami. Połowa z nich to polskie dzieci, a część pozostałych pacjentów ma polskich przodków. Dlatego naukowcy oceniają, że mutacja ma generalnie polskie korzenie. W naszym kraju może żyć więcej pacjentów z PUS3, ale postawiono im błędną diagnozę, np. mózgowe porażenie dziecięce lub niedotlenienie okołoporodowe.
Gen PUS3 odpowiada za produkcję enzymu o nazwie syntaza pseudourydyny 3.
- Jest to bardzo ważny enzym. Bierze udział w produkcji jednej z cząsteczek tRNA, która jest zaangażowana w syntezę białek w komórce (proces translacji – PAP) – wyjaśnił prof. Leszek Lisowski, który kieruje laboratorium w Wojskowym Instytucie Medycznym – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie oraz Children's Medical Research Institute w Sydney (Australia). Jak podkreślił, w wyniku mutacji powstaje nieprawidłowa forma tego białka, a produkcja białek zostaje zakłócona.
Aby doszło do wystąpienia zespołu PUS3, dziecko musi odziedziczyć dwie wadliwe kopie genu. Posiadacze jednej kopii nie chorują, a są jedynie nosicielami mutacji. Nosicielem może być każdy z nas – to cicha bomba, która może czekać w naszych genach, a zazwyczaj nikt o tym nie wie, dopóki nie urodzi się dziecko z tym schorzeniem.
U chorego dziecka rozwija się rzadki zespół licznych wrodzonych wad z ciężką niepełnosprawnością intelektualną, ogólnym opóźnieniem rozwoju, brakiem mowy (afazja), niedoborem wzrostu, małogłowiem, wadami organów wewnętrznych, zezem, rozległymi plamami mongolskimi, tj. sinawymi lub szaroniebieskimi przebarwieniami skóry. U niektórych pacjentów występuje również padaczka, często lekooporna. Badania obrazowe mózgu mogą wykazać różnorodne nieprawidłowości. Choroba ma charakter neurodegeneracyjny i postępujący. Została opisana dopiero w 2020 r. przez Roberta Śmigiela, kierownika Uniwersyteckiego Centrum Chorób Rzadkich we Wrocławiu.
Obecnie zespół naukowców kierowany przez prof. Lisowskiego prowadzi badania nad terapią genową dla dzieci z PUS3 we współpracy z Gene2Cure Foundation (założoną przez prof. Lisowskiego) w USA oraz polską PUS3 Foundation. Polska organizacja została założona przez Jana Kieszczyńskiego, którego syn Jerzy ma zespół wad rozwojowych spowodowanych mutacją w genie PUS3.
- Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że mamy dwóch bardzo dobrych kandydatów terapeutycznych na terapię genową dla tych dzieci i dwóch trochę mniej dobrych. Któryś z tych czterech kandydatów jest lekiem, którego szukamy – powiedział prof. Lisowski.
Genetyk wyjaśnił, że przy projektowaniu terapii jego zespół skorzystał z modelu, który pomógł opracować terapię genową dla dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni – SMA. To znacznie przyspieszy wprowadzenie jej do praktyki klinicznej. W przypadku tego modelu prawidłowa wersja genu PUS3 zostaje wbudowana w bezpieczny wektor wirusowy - AAV9 (wirus związany z adenowirusami, ang. adeno-associated viral vector). Po podaniu pacjentowi wektor wnika do komórek i zostawia w nich instrukcję obsługi, dzięki której organizm sam zaczyna produkować prawidłowy enzym.
Prof. Lisowski wyjaśnił, że badania takich konstruktów genetycznych prowadzone są na komórkach hodowanych in vitro. - Stwarzamy modele tej choroby na bazie komórek z krwi pobranej od pacjentów. Przekształcamy je w laboratorium w komórki macierzyste (indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste – iPSC) i potem z nich tworzymy neurony oraz organoidy mózgu – powiedział genetyk. Zajmuje to wiele miesięcy, a w międzyczasie tworzone są kolejne wersje terapii, np. z innymi promotorami genu, od których zależy intensywność produkcji białka.
- Nie wiemy dokładnie, która kombinacja tych elementów będzie najlepiej działała w wektorze, a trzeba pamiętać, że wektory wprowadzane do komórek muszą mieć bardzo ograniczoną wielkość. Tutaj jest to wygodne, bo gen PUS3 jest wyjątkowo mały – tłumaczył badacz.
Dotychczasowe badania in vitro wykazały, że po podaniu prawidłowego genu metabolizm komórek wraca do normy. To rodzi nadzieję na przywrócenie mózgowi chorych dzieci neuroplastyczności i możliwości rozwoju, w tym mowy i ruchu.
Badacz zaznaczył, że zanim terapia zostanie podana pacjentowi, musi przejść rygorystyczne, kosztowne testy. – Jednak wiemy na 100 proc., że mamy lek. Jeszcze nie wiemy, który z czterech kandydatów nim jest, ale będziemy to wiedzieli wkrótce – powiedział prof. Lisowski.
Zaznaczył, że nigdy nie wiadomo, jakie efekty przyniesie terapia genetyczna, choć w PUS3, ze względu na mały rozmiar genu, rokowania są pomyślne.
- Każda choroba jest inna, a co więcej sami chorzy między sobą też się różnią i nie wiemy, co się stanie w tej chorobie po zastosowaniu leku. Ale podając ją, dajemy mózgowi szansę na to, by zaczął funkcjonować prawidłowo, by zaczął się uczyć nowych rzeczy – podkreślił naukowiec.
Zwrócił uwagę, że 10 grudnia 2025 r. opracowaną przez jego zespół terapię genową podano 6-letniemu słoweńskiemu chłopcu z uwarunkowanym genetycznie syndromem CTNNB1.- Jest to zupełnie inna choroba, ale ma bardzo podobne objawy. Podaliśmy terapię i po tygodniu ten chłopiec opuszczał szpital na własnych nogach, a wcześniej nie chodził. Teraz biega i bawi się z siostrami w berka. Jeszcze nie mówi, ale zaczyna artykułować pojedyncze litery – wymieniał prof. Lisowski.
W jego ocenie mózg chłopca zyskał dzięki terapii szansę rozwoju i uczenia się. Jest to wielkie wsparcie dla rodziców i szansa na poprawę jakości życia dziecka. - Dzieci po tej terapii będą miały dużo lepsze życie, staną się dużo bardziej niezależne i będą mogły w miarę normalnie funkcjonować. To jest możliwe – zaznaczył. Dodał, że wciąż jeszcze mało wiadomo o ludzkim mózgu i jego możliwościach rozwoju. – Zakładamy, że jak coś się stało, to już się nie da tego naprawić. Ale wszystko zależy od tego, jakie są to zmiany – powiedział.
Za przykład podał SMA. W tej chorobie problemem jest to, że z powodu mutacji neurony tworzące połączenia między mięśniami a mózgiem obumierają. Dlatego podanie terapii, gdy u pacjenta dokonały się już pewne zmiany, nie cofnie ich, ale może powstrzymać tempo rozwoju choroby (z tego powodu w SMA robiony jest przesiew noworodków w Polsce, ponieważ podanie terapii zapobiega wystąpieniu nieodwracalnych zmian – PAP). W przypadku PUS3 konkretne komórki nerwowe nie ulegają zniszczeniu, zatem dzięki leczeniu mogą podjąć swoje funkcje. Według badacza oznacza to, że niektóre z objawów można cofnąć.
Prof. Lisowski zaznaczył, że im wcześniej poda się skuteczne leczenie dziecku z PUS3, tym lepiej. Problemem w przypadku chorób rzadkich jest jednak ich wczesne wykrywanie. Zdaniem badacza zespół PUS3 jest nazbyt rzadki, by można było wprowadzić badania przesiewowe noworodków na występowanie tej mutacji.
Z tego samego powodu trudno jest uzyskać środki na finansowanie badań nad terapią.
- Finansowanie publiczne tego typu badań jest bardzo trudne – zawsze bardziej priorytetowe są częściej występujące choroby. Z kolei dla firm farmaceutycznych stworzenie leku dla kilkunastu dzieci na świecie jest po prostu nieopłacalne – wyjaśnił PAP Jan Kieszczyński, założyciel PUS3 Foundation. Dodał, że jeśli rodzice i społeczeństwo nie będą wspierać rozwoju tych leków, to ich po prostu nie będzie.
Dlatego fundacja prowadzi obecnie zbiórkę pt. Jerzy kontra PUS3 – na finansowanie dalszych badań nad lekiem dla małych pacjentów. Jak zaznaczył Kieszczyński, gdy lek powstanie, będzie dostępny dla wszystkich dzieci z tym zaburzeniem. – Teraz musimy uzbierać 300 tys. zł do końca kwietnia na dokończenie przedklinicznej fazy badań, a następnie do końca sierpnia 1 mln 300 tys. zł na kolejny etap – wymieniał.
Prof. Lisowski zaznaczył, że liczba dawek leku, która zostanie wyprodukowana w ramach badania, będzie większa niż liczba obecnie zidentyfikowanych pacjentów z PUS3. Podkreślił, że jest to projekt zupełnie niekomercyjny i nikt nie będzie na nim zarabiał.
- Ten projekt daje szansę wszystkim chorym dzieciom z PUS3 i jeszcze zostaną dodatkowe dawki dla dzieci, które urodzą się z mutacją PUS3 – podsumował badacz.
Doktor z TikToka: fajnie by było, gdyby w sieci to jednak naukowcy...
Aby chronić pisklęta przed pasożytami.
Duże teleskopy sfotografowały dwie formujące się planety
Ogłosiło Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO).
Bakteriofagi mogą chronić żywność przed salmonellą
Informuje pismo „Applied and Environmental Microbiology”.
Rękawiczki mogą zawyżać wyniki pomiarów mikroplastiku
Informuje specjalistyczne pismo „Analytical Methods”.










Recenzje