Publikowanie filmików płaczących dzieci to forma cyberprzemocy
Publikowanie przez rodziców treści, które ukazują dziecko, kiedy płacze, jest zmartwione, przestraszone lub zaskoczone, to tzw. parental trolling, czyli forma cyberprzemocy - przestrzegają badaczki tego zjawiska, zwracając uwagę na możliwe skutki popularnych zachowań w sieci.
Naukowczynie z Instytutu Pedagogiki Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego pod kierunkiem dr Zuzanny Sury przyjrzały się szkodliwym formom sharentingu, czyli publikowania informacji o swoich dzieciach, przede wszystkim dzielenia się zdjęciami i filmami z różnych okresów jego życia. Badaczki zauważają, że coraz popularniejszy staje się tzw. parental trolling - trolling rodzicielski. Dotyczy on treści, które przedstawiają dziecko w kłopotliwych sytuacjach, kompromitując je, celowo poniżając lub dokumentując jego trudną sytuację, np. kiedy płacze, jest zmartwione, przestraszone lub zaskoczone.
"Parental trolling jest formą cyberprzemocy. Rodzice, którzy dzielą się takimi zdjęciami i filmami, prawdopodobnie traktują je jako zabawne, nie zwracając uwagi na konsekwencje publikowania wizerunku dziecka w internecie" - wskazała dr Zuzanna Sury z UJ.
Badaczki zwracają uwagę, że w takim momencie dziecko jest wyśmiewane, podczas gdy potrzebuje wsparcia.
Zespół przeanalizował pod tym kątem siedem filmów zamieszczonych w aplikacji TikTok przez rodziców dzieci poniżej 3. roku życia. Brali oni udział w "wyzwaniach", polegających na publikowaniu filmów przedstawiających sceny, które zawstydzają lub wyśmiewają dziecko. Reakcje dzieci, opierające się na strachu i zagubieniu, są w tych filmach zestawione ze śmiechem dorosłych i wesołą muzyką w tle, np. z kreskówek dziecięcych. Naukowczynie badały, jak dziecko jest postrzegane przez autorów i odbiorców analizowanych filmów oraz jakie potencjalne skutki społeczne może wywołać ten rodzaj treści.
"Bezpośrednim i przewidywanym skutkiem takiego filmu wideo jest cyberprzemoc, szczególnie okrutna, ponieważ sprawcą jest rodzic, który powinien tworzyć atmosferę bezpieczeństwa dla dziecka, a wykorzystuje jego bezradność" - zwróciła uwagę dr Zuzanna Sury, zaznaczając, że skutki analizowanych filmów mogą także wykraczać poza relację dziecko-rodzic.
Badaczki wskazują na mechanizmy zachęcające do zdobywania polubień, udostępnień i komentarzy na temat filmów ukazujących przemoc wobec dziecka. Ich zdaniem sprawiają one, że zachowania takie zaczynają być postrzegane jako typowe, co może doprowadzić do ich społecznej normalizacji.
"Filmy z tzw. trollingiem rodzicielskim ogląda wielu ludzi, w tym dzieci i nastolatkowie, którzy w przyszłości staną się rodzicami. Poprzez modelowanie i naśladownictwo uczą się, jak budować relacje ze swoimi dziećmi. Jeśli dzieci oglądają takie filmy, mogą nauczyć się, że granice dzieci można naruszać bez konsekwencji prawnych dla dorosłych" - wyjaśniła dr Sury.
Według naukowczyń kompromitujące materiały, które pozostają w internecie przez lata, w przyszłości mogą stać się przyczyną przemocy rówieśniczej. Inną konsekwencją tzw. trollingu rodzicielskiego są skutki prawne związane z udostępnianiem wizerunku dziecka. Osobą, która ponosi konsekwencje takich działań, jest publikujący rodzic. Według badaczek istnieje ryzyko, że dorosły syn lub córka w przyszłości będą domagać się swoich praw, jeśli uznają, że rodzice naruszyli ich dobro.
Ostrzegają też, że nawet niewinne zdjęcie pokazujące dziecko bawiące się na plaży może zostać wykorzystane i nadużyte w innych kontekstach.(
Źródło: pap.pl
wstecz Podziel się ze znajomymi
Doktor z TikToka: fajnie by było, gdyby w sieci to jednak naukowcy...
Aby chronić pisklęta przed pasożytami.
Duże teleskopy sfotografowały dwie formujące się planety
Ogłosiło Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO).
Bakteriofagi mogą chronić żywność przed salmonellą
Informuje pismo „Applied and Environmental Microbiology”.
Rękawiczki mogą zawyżać wyniki pomiarów mikroplastiku
Informuje specjalistyczne pismo „Analytical Methods”.










Recenzje