Kolejna nominacja do konkursu Popularyzator nauki
Roman Muranyi na co dzień zajmuje się popularyzacją wiedzy o przyrodzie w Ogrodzie Botanicznym PAN, gdzie stworzył i prowadzi Centrum Edukacji Przyrodniczo-Ekologicznej.
Przyjeżdżają do niego grupy uczniów i studentów, aby pod kierunkiem pracowników ogrodu dowiedzieć się więcej o polskiej przyrodzie i sposobach jej ochrony.
"Jestem dumny z działalności centrum. Jest ono jednym z najlepszych w Polsce, o czym świadczy liczba chętnych do uczestnictwa w warsztatach. Choć zajęcia są odpłatne, to terminy trzeba rezerwować na 6-9 miesięcy naprzód" - mówi.
Dzięki edukacyjnej działalności Muranyiego, dzieci uczące się dziś w Powsinie zapewne postarają się zachować bezcenną polską przyrodę dla kolejnych pokoleń - zatroszczyć się o to, jak będzie wyglądał świat za jakieś 1000 lat.
Przedstawił również bardzo ciekawą prezentację pt. Za jakieś 1000 lat podczas jednego z comiesięcznych "Podwieczorków Naukowych w PAP".
"Za jakieś 1000 lat" to tytuł filmu i wykładu o Narodowym Banku Nasion. Przechowywane tu nasiona najrzadszych, zagrożonych wyginięciem polskich roślin mogą przetrwać nawet 1000 lat dzięki stosowanej technologii kriogenicznej - zamrażaniu przy zastosowaniu ciekłego azotu.
Jak mówi przekornie Muranyi, "banki nasion nie powinny istnieć". Nie powinno bowiem dochodzić do sytuacji, w której są w ogóle potrzebne.
Niestety, obecnie takie placówki to jedyna gwarancja, że niektóre najrzadsze gatunki roślin będą jeszcze istniały za kilkadziesiąt lat.
Muranyi sam określa siebie mianem profesjonalisty, ale jednocześnie buntownika.
Jest cenionym specjalistą w dziedzinie ochrony ginących roślin, często zapraszanym do naukowej współpracy. Właśnie to jest dla niego wyznacznikiem profesjonalizmu, w przeciwieństwie do stopni naukowych, których z premedytacją nie zdobywa.
"Brakuje mi na to czasu. Wolę, żeby został po mnie ślad w postaci praktycznych dokonań, takich jak ten bank lub centrum edukacyjne. Chciałbym, żeby po mnie pozostały gatunki roślin, które udało nam się tutaj ocalić" - mówi.
Jednym z najważniejszych przedsięwzięć, w jakich uczestniczył Muranyi, było ocalenie trzech gatunków polskiej flory górskiej: sasanki słowackiej, nerecznicy Villara i traganka zwisłokwiatowego.
Rośliny te występowały na pojedynczych stanowiskach w Tatrach. Nerecznica Villara nie występowała już w ogóle w naturalnym środowisku, jedna roślina zachowała się w ogrodzie botanicznym w Zakopanem.
PAP - Nauka w Polsce, Urszula Jabłońska
Skomentuj na forum
Doktor z TikToka: fajnie by było, gdyby w sieci to jednak naukowcy...
Aby chronić pisklęta przed pasożytami.
Duże teleskopy sfotografowały dwie formujące się planety
Ogłosiło Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO).
Bakteriofagi mogą chronić żywność przed salmonellą
Informuje pismo „Applied and Environmental Microbiology”.
Rękawiczki mogą zawyżać wyniki pomiarów mikroplastiku
Informuje specjalistyczne pismo „Analytical Methods”.










Recenzje