Modyfikacje genetyczne roślin nie są groźne
Lęk przed żywnością produkowaną z roślin genetycznie modyfikowanych jest nieuzasadniony. Procedury badawcze wymagają bowiem kontroli zawartości różnych substancji w GMO na każdym etapie ich tworzenia i badania - a zatem żywność ta podlega bardziej krytycznej ocenie niż produkowana tradycyjnie.
"Żywność tzw. ekologiczna, produkowana w sposób naturalny, nie jest zbyt dokładnie badana. W Niemczech były na przykład afery, związane z zawartością zanieczyszczeń w żywności tradycyjnej, ponieważ nie podlegała ona regularnej kontroli" - wyjaśnia prof. Hennig.
Zdaniem naukowca, odpowiednia kontrola przy tworzeniu roślin zmodyfikowanych genetycznie zapewnia bezpieczeństwo.
Zanim jakakolwiek tego typu roślina trafi na pole doświadczalne, znajdujące się na otwartej przestrzeni, musi najpierw przejść wieloletnie badania w zamkniętym laboratorium. Dla bezpieczeństwa niszczy się wszystkie organizmy, które stworzono na potrzeby badań.
Szczegółowo analizowana jest nie tylko zawartość różnych związków chemicznych w roślinie. Bada się również, jaki wpływ dany organizm będzie miał na środowisko naturalne.
"Jestem za tworzeniem genetycznie modyfikowanych roślin. To moja praca. Ale jestem też za świadomą uprawą, regulowana przez prawo i kontrolowaną" - wyjaśnił specjalista.
Sprzeciw wobec upraw genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy lub soi jest, według prof. Henniga, zrozumiały w zamożnej Europie, gdzie ma miejsce nadprodukcja żywności i od stu lat nie było zjawiska głodu.
Inaczej podchodzą do tego problemu rolnicy z Azji lub Afryki. Tam uprawa takich roślin jest chętnie podejmowana, ponieważ korzyści, jakie przynosi mogą zmienić warunki życia ludzi w Indiach lub Chinach.
"Podobnie rzecz się ma z innymi technologiami. Ludzie zawsze na początku obawiali się tego, co nowe np. maszyny parowej, samochodu. Obecnie kontrowersje budzi energetyka jądrowa. Największe - w krajach, w których bez tej technologii można się obejść. Tam, gdzie nie ma wielu innych źródeł energii, jest inaczej" - wyjaśnia biolog.
W Chinach powszechnie uprawia się genetycznie zmodyfikowaną bawełnę. Nie wymaga ona tak wielu zabiegów chemicznych, jak tradycyjne odmiany. Dzięki temu jej uprawa jest tańsza i wydajniejsza.
"Rolnicy z Indii dokonali nawet piractwa: nielegalnie weszli w posiadanie nasion bawełny, do których prawa patentowe miała jedna z firm tworzących takie rośliny. Widać zatem, że na świecie ta technologia nie budzi sprzeciwu, wręcz przeciwnie, cieszy się zainteresowaniem" - powiedział prof. Hennig.
Kontrola i regulacje prawne są potrzebne nie tylko w poszczególnych krajach, muszą działać na skalę międzynarodową, ponieważ pyłki lub nasiona roślin mogą się przemieszczać na duże odległości.
Konieczny jest dialog między zwolennikami, a przeciwnikami GMO. Dialogowi temu nie służą gwałtowne akcje takie, jak na przykład fizyczne niszczenie laboratoriów badawczych.
Potrzebna jest rzetelna znajomość problemu i wola porozumienia.
W ramach unijnego programu PHARE "Wdrażanie Systemu Bezpieczeństwa Biologicznego w Polsce", pod patronatem Ministerstwa Środowiska rozpoczęto społeczną debatę na temat GMO i regulacji, którymi ich hodowla powinna być objęta. Bliźniaczy program działa też w Niemczech.
Pierwszy etap debaty stanowiło sympozjum publiczne na temat genetycznie modyfikowanych organizmów, które odbyło się 15 września w siedzibie Ministerstwa Środowiska w Warszawie. Uczestniczyli w nim pracownicy resortu, naukowcy, przedstawiciele firm i organizacji zajmujących się GMO - z Polski i innych krajów Europejskich.
PAP - Nauka w Polsce, Urszula Jabłońska
Doktor z TikToka: fajnie by było, gdyby w sieci to jednak naukowcy...
Aby chronić pisklęta przed pasożytami.
Duże teleskopy sfotografowały dwie formujące się planety
Ogłosiło Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO).
Bakteriofagi mogą chronić żywność przed salmonellą
Informuje pismo „Applied and Environmental Microbiology”.
Rękawiczki mogą zawyżać wyniki pomiarów mikroplastiku
Informuje specjalistyczne pismo „Analytical Methods”.










Recenzje