Polacy opracowali obiecujący związek przeciwnowotworowy
Jak wyjaśnił dr Cezary Peszyński-Drews z Centrum Diagnostyki i Terapii Laserowej Politechniki Łódzkiej, terapia fotodynamiczna wykorzystuje fakt, że wprowadzone do organizmu fotouczulacze bardziej trwale wiążą się z komórkami nowotworowymi niż zdrowymi. Można więc powiedzieć, że pozwalają chemicznie naznaczyć, napiętnować komórki nowotworu.
Naświetlone niebieskim światłem laserowym fotouczulacze świecą czerwono. Umożliwia to dokładną lokalizację guza i pozwala m.in. lepiej zaplanować operację chirurgiczną. Jeśli natomiast naświetlimy fotouczulacze światłem czerwonym, zajdzie reakcja fotochemiczna, w czasie której wydzielane są aktywne cząsteczki tlenu, niszczące chore komórki - tłumaczy badacz.
Według Peszyńskiego-Drewsa, dzięki dotąd stosowanym fotouczulaczom można naznaczyć wszystkie komórki nowotworowe w organizmie, ale nie wszystkie można usunąć. Światło czerwone penetruje bowiem jedynie na głębokość 5 mm. Dotyczy to zarówno guzów na powierzchni ciała, jak i położonych głębiej, do których trzeba doprowadzać światłowody. Dlatego metoda ta sprawdza się tylko w leczeniu guzów małych, we wczesnych stadiach rozwoju, a zwłaszcza powierzchniowych guzów pęcherza moczowego lub raka skóry.
Nowy polski fotouczulacz ma szansę poszerzyć możliwości zastosowania fototerapii w leczeniu raka. Dotychczasowe testy na zwierzętach wskazują bowiem, że pozwala on naświetlać komórki na głębokości 250 mm (2,5 cm), a to umożliwia na przykład niszczenie trudnych w leczeniu, naciekających guzów pęcherza lub raka trzustki.
Dzięki zastosowaniu nowego związku, przeżywalność zwierząt chorych na raka rosła od kilkunastu do 80 proc. w stosunku do zwierząt nieleczonych. Było to zależne od rodzaju i stopnia zaawansowania guza. Udało się ponadto znacznie ograniczyć nawroty choroby.
Ponieważ nowy fotouczulacz ma bardzo wybiórcze działanie - gromadzi się głównie w komórkach nowotworowych - ryzyko zniszczenia komórek zdrowych w czasie naświetlania jest niskie. Dlatego terapia dawała mało skutków ubocznych - odnotowano głównie miejscowe podrażnienie i ból.
Według Peszyńskiego-Drewsa, niska fototoksyczność związku jest związana z jego szybkim gromadzeniem się w komórkach oraz szybkim usuwaniem z organizmu. Dzięki temu pacjent nie musi być długo izolowany w ciemności, jak to ma miejsce w przypadku innych, stosowanych obecnie fotouczulaczy.
Na razie testy eksperymentalnego leku są prowadzone wyłącznie na zwierzętach i dotyczą raka płuc i raka pęcherza.
W 2005 roku naukowcy zamierzają wystąpić o pozwolenie na prowadzenie badań klinicznych na pacjentach w Polsce i za granicą. Zakończenie testów przewiduje się na rok 2009.
PAP - Nauka w Polsce, Joanna Morga
Skomentuj na forum
wstecz Podziel się ze znajomymi










