Jażdżewski: W Polsce badania mięsa wykonuje się prawidłowo
"Nie istnieje prawdopodobieństwo, że mięso mogło zostać zakażone w Norwegii, ponieważ ten typ bakterii salmonelli u nas w ogóle nie występuje, a więc musi pochodzić z Polski" - powiedział dyrektor oddziału w norweskim Instytucie Zdrowia Publicznego Georg Kapperud w wywiadzie dla dziennika "Oestlands-Posten".
Według Kapperuda, za kontrole eksportowanej żywności jest odpowiedzialny eksporter. "W tym przypadku mięso było badane przez polskie służby. W Polsce testy weterynaryjne mogły być niedokładne lub nawet mogło dojść do sfałszowania ich wyników" - powiedział.
"Zwróciliśmy się do władz norweskich o wyjaśnienie wątpliwości. Na razie nie ma odpowiedzi. List został wysłany w ubiegłą środę, oczekujemy odpowiedzi w przyszłym tygodniu" - powiedział Jażdżewski.
Wyjaśnił, że aby wykluczyć wszystkie wątpliwości, musi uzyskać więcej informacji. Podkreślił, że "z naszych badań wynika, iż zarówno badanie, jak i cały proces produkcyjny przebiegał bez zarzutu".
Według Głównego Lekarza Weterynarii, mięso przed wprowadzeniem na rynek przechodzi dokładne badania laboratoryjne. Z partii mięsa, która ma być wyeksportowana pobiera się próbki, które są badane w laboratorium. W tym przypadku próbki badane były w akredytowanym laboratorium w Krotoszynie.
Wyniki badań otrzymuje powiatowy lekarz weterynarii, który na tej podstawie wystawia świadectwo zdrowia. "Jest mało prawdopodobne by nie wykryć salmonelli w badanych próbkach, pobranych zostało aż 20 próbek" - powiedział Jażdżewski.
PAP
wstecz Podziel się ze znajomymi










