Śliwowica a laboratoria
Senator Kogut, najpierw publicznie obiecał, że zalegalizuje trunek, potem znalazł poparcie u wiceminister rolnictwa Stanisławy Okularczyk, posłanki PiS, podobnie jak Kogut reprezentującej w parlamencie wyborców z byłego województwa nowosądeckiego. Dzięki ich staraniu przy Ministerstwie Rolnictwa powstał zespół, który w krótkim czasie opracował rozwiązanie korzystne dla producentów z Łącka.
-Abstynent, który nie pije już 28 lat, zalegalizował śliwowicę - żartuje z siebie Senator Kogut.
Ponad rok temu wójt Franciszek Młynarczyk zastrzegł w Urzędzie Patentowym RP znak towarowy "Łącka śliwowica". Jego właścicielem jest spółka z o.o. o tej samej nazwie, założona przez samorząd gminy. To ona, lub w przyszłości Stowarzyszenie "Łącka droga owocowa" będą decydować, kto z dotychczasowych wytwórców może legalnie produkować i sprzedawać słynny, blisko 80-procentowy alkohol, pozyskiwany ze śliwek węgierek.
Szanse mają jedynie sadownicy, którzy spełnią odpowiednie warunki, m.in. sanitarne. Będzie się to dla gospodarzy wiązało z niemałą inwestycją.
- Chodzi o to, by wyeliminować tych, którzy psują śliwowicę, wytwarzając ją niezgodnie z recepturą - mówi wójt Młynarczyk. Prawdziwa śliwowica` będzie musiała spełnić określone wymogi dotyczące smaku i zawartości alkoholu. Wójt rozważa zlecenie badań trunku laboratorium.
PAP, Dziennik Polski
wstecz Podziel się ze znajomymi










